wtorek, 13 stycznia 2015

Moja interpretacja epoki lodowcowej 4.

        ~wszyscy wpadli do wody, jedni są na krach inni w wodzie~


             -Hej Flak, Flin słyszycie mnie?! - gdzie oni sie podziali. Przecież jeszcze przed chwilą ich tu widziałam.  Zimno mi, ciężko jest utrzymać sie nad wodą. Staram sie, ale co i raz wciaga mnie pod powierzchnię.
              -Masz złap się - widzę wyciągniętą do mnie trąbę mamuta. Mamuta z tej paczki, która spowodowała, że teraz jestem w wodzie!
             -Nie, nie chce!- nie zamierzam korzystać z ich pomocy, nigdy w życiu. bul bul bul - wolę utonąć. - Bul bul bul.
             - Jak panienka uważa - słyszę głos tygrysa.
              Czuje, że wyciągają mnie z wody i kładą na lodzie. Kaszle,  mam pełno wody w płucach.
              -Mowilam że nie potrzebuje pomocy -warczę.
              -Nie ma za co. To jak dołączysz do naszej załogi? - pyta tygrys. Prychnęłam.
             -Dwa leniwce, mamut i tygrys to jak początek kiepskiego kawału.
            - Uratowaliśmy ci życie,  więc jesteś puentą KOTKU- znowu tygrys, jak on śmiał.  Rzucam sie na niego i przygniatam do ziemi. Warczę:
            - Nie mów do mnie KOTKU
            - Dobrze nie będę- przewraca mnie- KOTKU.
            -Jak sie pocałują rzygnę- słyszę z tyłu głos starego leniwca- tygrys sie na mnie patrzy. Gdy nagle docierają do niego te słowa.
                -Co? Eeeee, zaraz, nie - schodzi ze mnie i odchodzi.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~                                          Po jakimś czasie dopływamy do brzegu.
          Gdy schodzimy z tratwy, nikt na mnie nie zwraca uwagi.
Muszę to wykorzystać.
           -Musimy zbudować trawę - mówi  mamut do całej ekipy.
           -Ooooo Szira chyba  sie do tego nie rwie- słyszę głos leniwca. Kurcze zauważyli mnie. Musi mi się udać. .
           -Leć za nią! Bez niej nie damy rady -zawołał mamut.
           -Szira!!!!!! - Jeszcze słyszę głos tygrysa.
           Wbiegam do lasu. Tygrys mnie goni.  Mijam drzewo po prawej i szybko skręcam. Powtarza moje ruchy i unika zderzenia z przeszkodą.  Muszę przyznać ma refleks. Muszę go zgubić.                     Wskakuje na gałąź wystającą z krzaka i ... skaczę. Naprzężona gałąź wraca na pierwotne miejsce i uderza tygrysa, który zatrzymuje się.  Nestety nie na długo.  Po chwili znowu mnie goni. Zwalam leżący obok konar na drogę.  To go na pewno zatrzyma. Kurde prześlizgnął sie. Dobry jest. Przyspieszam, by mu uciec. Wbiegamy w wąwóz. 
           - Mam cię! - woła za moimi plecami. Jest już niebezpiecznie blisko. Może on jest szybszy, ale ja jestem sprytniejsza. Wbiegam po ścianie.  HA. Ma zdziwioną minę.  Udało mi się.  Z satysfakcją odwracam sie w tył i go nie widzę.  Uciekłam mu.
            Kątem oka zauważam, że coś dużego leci w moją stronę,  spycha mnie i przewraca.  Staje nade mną.  To on. A jednak mu sie udało.  Nie mam jak sie ruszyć. Przygwoździł mnie do ziemi. 
            - Złaź ze mnie!

★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★★
Hej, hej, hej. Po długim zawieszeniu znalazłam swoje dawne bazgroły. Nie są one jakieś  super bo były dawno pisane,  ale mam nadzieję,  że są okey.
Czy wam też sie najbardziej podoba wątek Diego i Sziry? Ta ich walka jest taka romantyczna ♡♡♡♡♥♥♥♡♡♡♡  O matko jak ja kocham, gdy zakochni walczą ze sobą. Wiem, mam dziwną definicje romantyzmu.  Ale mi to jak najbardziej odpowiada. :D

Prosiłabym o wasze opinie w komentarzach,  bym wiedziała co jeszcze jest nie tak :)  Proszę zwracaj mi uwagę,  że źle jest interpunkcja, ortografia i inne błędy jakie popełniłam. Z góry dziękuję :)

Pozdrawiam seledynowa