"Bezsilność i niezdecydowanie to najgorsze
do zrozumienia uczucia."
Autor nieznany
- Charakter mam po tacie - powiedział gdy wspomniałam o jego zachowaniu.
- W takim razie fajny charakterek ma twój tata - szepnęłam z ironią w głosie. Chyba to usłyszał, bo zatrzymał się gwałtownie i mocno złapał mnie za ramię.
- Nie masz prawa tak o nim mówić, nie znasz go -syknął, miażdżąc mi ramię.
- Puszczaj mnie, to boli - krzyknęłam
Chciałam się wyrwać, ale był silniejszy. Nie wiedziałam, co zrobić, trzymał mnie w żelaznym uścisku.
Kopnęłam go w kostkę, skrzywił się i trochę rozluźnił uchwyt. Tylko na to czekałam. Wyrwałam się mu i pobiegłam w stronę najbliższego skrzyżowania. On jednak szybko się otrząsnął
i zaczął mnie gonić. Ponieważ był szybszy, po chwili mnie dogonił.
i zaczął mnie gonić. Ponieważ był szybszy, po chwili mnie dogonił.
1* (...)
2* (...)
1*
Złapał mnie za nadgarstek i szarpnął do tyłu. Mało brakowało, a przewróciłabym się.
Na szczęście utrzymałam równowagę.
Na szczęście utrzymałam równowagę.
Odwróciłam się gwałtownie, a ręką , którą się przed chwilą zamachnęłam, z całej siły uderzyłam go w twarz. Gdy otwarta dłoń zderzyła się z jego policzkiem, dało się usłyszeć donośny plask. Nie zwolnił uścisku na co liczyłam, ale czerpałam satysfakcję z tego, że będzie chodził z odciśniętą, czerwoną dłonią na twarzy. Przy najmniej moja sadystyczna część charakteru była zadowolona.
Strasznie się zezłościł i szarpnął mocniej. Pociągnął mnie w cień, by nikt nie mógł nas zobaczyć. Próbowałam krzyknąć, lecz zasłonił mi ręką usta.
Czułam jego oddech na karku, pochylił się mad moim uchem i szepnął:
- Nie próbuj krzyczeć i tak, nikt cię nie usłyszy - niestety miał rację, musiałam wymyślić coś innego. Zaczął się rozglądać, sprawdzał, czy nikt nas nie zauważył. To był ten moment, musiałam zadziałać, bo nie wiadomo, czy nadąży się jeszcze tak okazja. Gdy nie patrzył, szybko złapałam jego rękę, odwróciłam się i stanęłam za nim.
Nim połapał się o co chodzi, wykręciłam mu rękę tak, że jak się poruszył, odczuwał przeszywający ból w ramieniu.
Szarpał się przez chwilę, starałam się nie dopuścić, by się oswobodził. Powoli odpuszczał. Gdy byłam pewna, że się poddał, i mi się nie wyrwie, nachyliłam się tak, że moje usta były tuż przy jego uchu i wyszeptałam:
- Nie waż się więcej tego zrobić. Nigdy - po czym popchnęłam go do przodu, przez co się przewrócił, a ja puściłam się biegiem w stronę domu.
2*
Złapał mnie za rękę i szarpnął. Straciłam równowagę i poleciałam do tyłu. Gdy pogodziłam się już z myślą, że za chwilę uderzę w beton, poczułam, że ktoś złapał mnie w ostatnim momencie. To był on, zrobił to bardzo szybko. W mgnieniu oka wziął rękę z mojego nadgarstka i położył ją na plecy, a drugą złapał mnie za biodro. Trwaliśmy tej pozycji przez chwilę. Ja zawieszona w powietrzu, w jego ramionach, on pochylony, trzymający mnie w objęciach. Byliśmy zszokowani tym, co przed chwilą zaszło.
- Przepraszam - szepnął tak cicho, że ledwo go usłyszałam.
Nasze twarze były bardzo blisko siebie. Chłopak patrzył mi się intensywnie oczy. Gdy lustrował moją twarz, zatrzymał wzrok na moich ustach, po czym znów spojrzał mi głęboko w oczy.
Widać było, że nad czymś intensywnie myśli. Nie odrywając ode mnie wzroku, zbliżył swoją twarz do mojej. Jednak po chwili zrezygnował z tego, co zamierzał zrobić.
Zaczął się podnosić, spojrzał na mnie ostatni raz i odszedł w stronę swojego domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie, oto moje pierwsze opowiadanie na tej stronie. Napisałam ją parę tygodni temu. Dopiero zaczynam przygodę z pisaniem, dlatego proszę o wyrozumiałość.
Historia podzielona jest na dwie części. Obydwie mają ten sam początek, ale koniec inny. Przyszły mi w tym samym momencie i nie wiem, która wersja jest lepsza. Z tego powodu proszę, abyście pisali, która część jest lepsza.
Proszę także o wypisanie błędów i ocenienie.
Proszę także o wypisanie błędów i ocenienie.